Archiwum kategorii: Wielkopolskie

Osadnik Gajówka czyli Malediwy w Wielkopolsce

Po raz pierwszy o tym miejscu przeczytałam na jednej z grup podróżniczych na Facebooku. Ktoś wrzucił 3-4 przepiękne zdjęcia i podał nazwę „Lazurowe jezioro”. Szybki rekonesans w internecie i już wiedziałam, że mam nową pozycję na swojej liście „must see”.

Co prawda, na spacer brzegiem jeziora musiałam poczekać kilka miesięcy, to w końcu udało się to na początku października, przy okazji odwiedzin u moich przyjaciół w Koninie.

Osadnik Gajówka potocznie zwany Lazurowym Jeziorem zlokalizowany jest w województwie wielkopolskim, w gminie Przykona. 120 km od Poznania, 7 km od Turku. Prowadzi tutaj asfaltowa droga, nie trzeba wjeżdżać w szutrówki. Jadąc samochodem od strony Turku ujrzycie zbiornik po prawej stronie. Po lewej stronie znajduje się darmowy parking.

Zdjęcie z bloga www.mamasaidbecool.pl.

Osadnik Gajówka jest sztucznym zbiornikiem wodnym o powierzchni około 100 ha. Zbiornik stanowi fragment dawnego wyrobiska KWB Adamów. Został wypełniony wodą i jest wykorzystywany jako składowisko popiołów i żużli przez Elektrownię Adamów.

Woda swój przepiękny lazurowy kolor zawdzięcza zawartemu w niej węglanowi wapnia. Jednak ze względu na jej skład i silnie zasadowy odczyn (ph 12) zabroniona jest kąpiel. Trzeba również uważać chodząc obwodem akwenu, ze względu na nieustabilizowane, grząskie brzegi. Chwila nieuwagi może skończyć zapadnięciem się w tą pokopalnianą pulpę po kolana czy pas (byliśmy tego świadkami podczas naszego spaceru).

 W północnej części, przy lokalnej drodze, utworzono punkt widokowy (115 m n.p.m.), zapewniający możliwość oglądania panoramy zbiornika.

Naprawdę warto odwiedzić Osadnik Gajówkę. Widoki, nietypowe dla tej części Europy, zapierają dech w piersiach. Jest to świetne miejsce na zdjęcia w plenerze. Zbiornik jest bardzo fotogeniczny (szczególnie w słoneczny dzień). Ja na pewno wrócę tam w środku lata i przy pięknej pogodzie 🙂

Osobom, dla których wyprawa tylko nad Osadnik Gajówkę to za mało, polecę również pobliskie Zoo Safari Borysew a na koniec dnia odpoczynek w termach w Uniejowie.

Piękno rzeźbione lodowcem

Jest takie miejsce do którego bardzo lubię wracać, zwłaszcza gdy mam zły humor, bo wiem że stamtąd wyjadę spokojna i uśmiechnięta. Miejsce na długie wędrówki i krótkie spacery o każdej porze roku. Z rodziną, przyjaciółmi lub samotnie. Dla miłośników ciszy, spokoju i przepięknej przyrody. Czy czegoś więcej potrzeba do szczęścia?  

To magiczne miejsce ma tylko jedną wadę – do miejscowości Jeziory można dojechać jedynie autem. Najlepiej jechać drogą Poznań-Wrocław, a za Komornikami skręcić w lewo kierując się na „Green Hotel”, następnie 8 km prosto tzw.: „Graizerówką”.  Auto można zostawić na płatnym (5 zł/dzień) parkingu niedaleko Muzeum Przyrodniczego. Chętni mogą się cofnąć kilkaset metrów i zobaczyć posiadłość, jaką kazał tu wybudować dla siebie hitlerowski oprawca ludności Wielkopolski – Arthur Greiser. To właśnie od jego nazwiska wzięła się nazwa drogi, którą tu dojechaliśmy. 

Gdy już bezpiecznie dotrzemy na miejsce, pozostaje nam tylko zrelaksować się i rozkoszować pięknem przyrody.

Wielkopolski Park Narodowy

Cała Wielkopolska jest bardzo malownicza, co zawdzięcza trzem zlodowaceniom które na tysiące lat objęły terytorium Polski.  Oczywiście w tym czasie klimat również trzykrotnie się ocieplał, a lodowiec wycofywał. Dzięki temu, mimo że nasz region jest niziną, można spotkać tu głębokie doliny i wzniesienia. Podczas trzeciego i ostatniego zlodowacenia lądolód zatrzymał się na południe od Poznania, przyczyniając się do powstania między innymi Wzgórz Ostrzeszowskich i Wału Żerkowskiego. Wycofujący się lodowiec pozostawił niezwykle urozmaicony krajobraz w sąsiedztwie dzisiejszych południowych granic Poznania. Zabawił się w rzeźbiarza, którego narzędziem była woda, a tworzywem materiał skalny i osady.

Na przestrzeni 75 km kw. występują wszystkie charakterystyczne elementy krajobrazu polodowcowego – jeziora rynnowe, głazy narzutowe, wzgórza morenowe, czyli owalne pagórki zwane kemami i drumlinami oraz wały przypominające potężne nasypy kolejowe, zwane ozami.

Piękno i niecodzienna koncentracja zjawisk geologicznych na tym terenie doprowadziły, dzięki staraniom Adama Wodziczki, do utworzenia dwóch pierwszych rezerwatów przyrody: w Puszczykowie i nad jeziorem Kociołek. Natomiast w 1957 roku powstał Wielkopolski Park Narodowy

Jezioro Góreckie

centralnej części Wielkopolskiego Parku Narodowego znajduje się Jezioro Góreckie, które jest jeziorem rynnowym, kształtem przypominającym literę „L”. Jego linia brzegowa o długości 8300 m jest słabo rozwinięta.

Powierzchnia zwierciadła wody według różnych źródeł wynosi od 92,0 ha do 104,1 ha. Średnia głębokość jeziora wynosi 9,0 m, natomiast głębokość maksymalna 17,2 m. 

Jezioro Góreckie.

W oparciu o badania przeprowadzone w 2005 roku wody jeziora zaliczono do III klasy czystości.

Na jeziorze znajdują się dwie wyspy, większa to Wyspa Zamkowa z ruinami romantycznego zamku Klaudyny Potockiej z Działyńskich. Strome brzegi porastają w większości lasy. Część Jeziora Góreckiego stanowi obszar ochrony ścisłej. Z jeziora wypływa okresowy strumień łączący Jezioro Góreckie z Jeziorem Dymaczewskim.

Od grudnia 2009 na jeziorze pracuje aerator pulweryzacyjny z napędem wietrznym,  który dotlenia jezioro przeciwdziałając procesom jego przemiany w torfowisko.

Szlaki turystyczne

Przez WPN biegnie 5 szlaków turystycznych o łącznej długości 85 km: czerwony, niebieski, żółty, zielony i czarny. W celu lepszego poznania walorów przyrodniczych i kulturowych Parku, szlakami tymi wyznaczono kilka tras wycieczkowych: Trasa im. prof. Adama Wodziczki (9,5 km), Szlak Kosynierów (8 km), Trasa im. Cyryla Ratajskiego (13 km) oraz Trasa im. Bernarda Chrzanowskiego (12 km).

Z parkingu nad jezioro prowadzi czerwony szlak. Kilkuset metrów szerokiej, leśnej drogi, następnie stroma ścieżka i już jesteśmy na brzegu. Skręcając w lewo wejdziemy na nadbrzeżną trasę, którą można obejść całe jezioro. Ścieżka chowa się w cieniu gęstego lasu, więc tutaj nawet upał nie jest straszny.  Do tego niemal na całej trasie towarzyszy nam widok na samo jezioro.  Czasem może się wydawać, że jesteśmy na górskim szlaku, zwłaszcza gdy kolejny raz trzeba podejść pod górkę 😉 Na zachodni brzeg dociera znacznie mniej turystów.

Na zmęczonych spacerem w kilku miejscach czekają drewniane ławki i stoły. Można też zejść na piaszczystą plażę, ale niestety w Jeziorze Góreckim obowiązuje całkowity zakaz kąpieli.

Obejście całego jeziora spacerowym krokiem zajmuje około 3 – 4 godzin. Jeśli ktoś planuje się tam wybrać z niemowlakiem to lepiej dla maleństwa zabrać chustę lub nosidło, bo z wózkiem w niektórych miejscach może być ciężko przejść. 

W wielu miejscach można znaleźć ślady działalności bobrów.

Studnia Napoleona

Miłośnicy legend i dobrych trunków zapewne ucieszą się, że jedno i drugie można tutaj znaleźć 😉

Studnia Napoleona znajduje się na zboczu Moreny Pożegowskiej, w pobliżu stacji kolejowej Osowa Góra, przy dawnym ważnym trakcie handlowym, który wiódł z Poznania na zachód, w kierunku Prus i Francji. Była ona istotnym miejscem popasów i odpoczynku podróżnych. Legenda głosi, że Napoleon Bonaparte, podążając z Francji na Moskwę (1812), również zatrzymał się w pobliżu i posłał adiutanta po wodę, która okazała się mieć smak szampana. Zjawisko zamiany wody w szampana ma się tu zdarzać raz do roku o niewiadomej porze. 

Studnia została odnowiona i oddana do użytku 18 sierpnia 2012, w formie przypominającej obiekty XVIII/XIX-wieczne, z drewnianym zadaszeniem. 

Studnia Napoleona. Zdjęcie ze strony: http://czasmosiny.e-samorzadowiec.pl.
Studnia Napoleona. Zdjęcie ze strony: http://czasmosiny.e-samorzadowiec.pl.

Tak więc moi drodzy Czytacze, jeśli najbliższy weekend nie zaskoczy nas brzydką pogodą, widzimy się na góreckim szlaku 🙂

Tak witamy jesień, spacerem po lesie

Mówiłeś – włosy masz jak kasztany
I kasztanowy masz oczu blask
I tak nam było dobrze kochany
Wśród złotych liści, wiatru i gwiazd
Gdy wiatr kasztany otrząsał gradem
Szepnąłeś nagle zniżając głos
Odjeżdżam dzisiaj, lecz tam gdzie jadę 

Zabiorę z sobą tę złotą noc, a ja postanowiłam przywitać złoty dzień. Bowiem tak właśnie kojarzy mi się ta pora roku. Jesień, jesienna zaduma, smutek? Dlaczego? Przecież wokół tak pięknie. Co z tego, że niebo zachmurzone, że czasem popada deszcz? Cieszmy się każdą porą roku tak samo, gdyby nie noc nie cieszyłby nas tak bardzo dzień. Zmierzam do tego, że zmiany są konieczne, by doceniać ich kolej.

Jesień wszystko odmienia,
Niesie smutek i łzy,
Lecz zawdzięczam jesieni,
Że kiedyś kwitły bzy.

W tym roku Pani Jesień przyszła z koszykiem pełnym kasztanów i podzieliła się nimi ze mną, w końcu synek czeka na kasztanowe ludziki. Wychodząc naprzeciw dumnej Pani postanowiłam wybrać się na spacer i tak dotarłam w najdalsze zakątki malowniczej miejscowości Starczanowo. Tam zajrzałam nad brzeg rzeki Warty. Byłam ciekawa czy dostanę się do osady Radzim (znajduje się on na wyspie, ograniczonej z jednej strony korytem rzeki Warty, z drugiej bagnistym, częściowo zasypanym w końcu XIX wieku starorzeczem), ale przyznam, że droga tak zarosła, że nie byłam przygotowana na taką przeprawę. Dalej nogi poniosły mnie w kierunku rezerwatu przyrody Śnieżycowy Jar, o którym pisałyśmy już dwukrotnie na blogu, zapraszając w trakcie kwitnienia Śnieżycy Wiosennej. Jeśli ktoś zastanawiał się jak wygląda rezerwat poza sezonem, ma teraz okazję zobaczyć go na fotografiach 🙂

Wybierzcie się do lasu i tam przywitajcie jesień, a może i wy zakochacie się w jej kasztanowych oczach 🙂

 

„Panie za kierownicą”

Czas na rundę drugą. Tym razem świadoma praw i obowiązków wynikających z udziału w rajdzie, podjęłam z Mary wyzwanie.

21 sierpnia Automobilklub Wielkopolski Delegatura w Nowym Tomyślu przygotował Rajd Samochodowy „Panie za kierownicą”. Rajd zorganizowany był w ramach Jarmarku Chmielo -Wikliniarskiego we współpracy z Nowotomyskim Ośrodkiem Kultury. Uczestnicy Rajdu pokonując kolejne etapy przejechali przez miejscowości: Nowy Tomyśl, Stary Tomyśl, Wytomyśl, Lwówek, Wąsowo, Róża, Sątopy, Cicha Góra, a na metę zajechali do Restauracji „Smażalnia Ryb nad Stawem” w Przyłęku.

A nasz szczęśliwy numerek to… Drugi rajd i druga „12-tka”.

Choć nie jestem zatwardziałą feministką, uważam, że jeśli ktoś organizuje rajd „Panie za kierownicą”, to niech za tą kierownicą będą tylko Panie. To moja jedyna uwaga, poza nią stwierdzam, że rajd był bardzo udany i dobrze zorganizowany.

A co za progres! Mianowicie zajęłyśmy 6 miejsce. Okazało się bowiem, że kierowca Opla Astry ma talent do testów sprawnościowo-szybkościowych. Spośród 4 testów 2 razy byłyśmy najlepsze. Brawo dla kierowcy! W tym miejscu dla równowagi powinnam pochwalić panią pilot. Sprawdziła się w zadaniach zręcznościowych takich jak: nawlekanie guzików na rzemyk, odmierzanie 1 litra wody bez użycia miary, czy nawlekanie nakrętek na drut po uprzednim 10-krotnym obrocie z głową w dół. Szaleństwo! Oprócz tego musiałyśmy również sprawdzić jak długo żył proboszcz jednej z parafii mijanych po drodze. Z perspektywy czasu myślę, że trochę za dużo było zadań a za krótka trasa.

Organizatorzy dbali o każdy szczegół, a także o nasze żołądki. Bowiem tuż po rajdzie czekała na nas kawa i pyszne ciasto oraz obiad w  pięknych okolicznościach przyrody.

Po rajdzie udałyśmy się na Jarmark i gdyby nie długa trasa powrotna do domu pewnie zabawiłybyśmy tam dłużej. Już dziś możemy Was zapewnić, że runda trzecia z pewnością się odbędzie, ale jaki tym razem rajd wybierzemy okaże się już wkrótce.