Archiwum kategorii: Europa

Podnośnia statków Niederfinow – cud hydrotechniki

Słyszeliście kiedyś o „windzie” dla statków? Jak takie coś mogłoby wyglądać? Żeby się o tym przekonać, najlepiej wybrać się do niemie-ckiego Niederfinow. Letnia pogoda jest idealna na taką wyprawę i kilkugodzinny rejs niewielkim statkiem. Razem z mamą wybrałyśmy wycieczkę organizowaną przez jedno z poznańskich biur podróży, ale samodzielny dojazd też jest łatwy i szybki. 

Po zajęciu miejsc na statku, można było już tylko podziwiać widoki i czekać na najważniejszy punkt programu.

Rejs statkiem po kanale Odra-Hawela.

No i w końcu w oddali jest i ona – śluza windowa w Niederfinow.

Śluza windowa (podnośnia dla statków) w pobliżu miejscowości Niederfinow, zaliczana do światowych cudów hydrotechniki, jest największym i najstarszym tego typu obiektem w Niemczech. Znajduje się na Kanale Odra-Hawela, czyli drodze wodnej, którą najczęściej pływają na zachód polskie statki śródlądowe. Zbudowana została w latach 1927-1934 kosztem 27,5 miliona ówczesnych marek niemieckich. Podnośnia ma 60 m wysokości, 94 m długości i 27 m szerokości, natomiast różnica poziomów pomiędzy górnym a dolnym odcinkiem kanału wynosi 36 metrów. Różnicę tę statki pokonują w wypełnionej wodą olbrzymiej wannie, która jest podnoszona lub opuszczana za pomocą czterech mechanizmów zębatkowych. Metalowa wanna, wypełniona wodą waży 4290 t, stabilizowana jest 256 linami stalowymi, o średnicy 52 mm. Mogą w nią wpłynąć statki rzeczne o długości do 84 m. Są w niej podnoszone lub opuszczane w ciągu zalewie 5 minut, z prędkością 12 cm/s. Pełne przepłynięcie przez podnośnię trwa 20 minut. Wcześniej, gdy statki pokonywały śluzy, trwało to 2 godziny.

Statki wpływają do wanny.
Po zamknięciu śluzy winda rusza w górę.
Między elementami konstrukcji migają nam wierzchołki drzew.
Kładki dla zwiedzających w górnej części konstrukcji.
36 metrów wyżej. Możemy płynąć dalej.

Ze względu na wiek podnośni (82 lata) oraz niedostateczne parametry techniczne („wąskie gardło” na Kanale Odra-Hawela), w 1992 podjęto decyzję o wybudowaniu obok istniejącej nowej podnośni. Prace ziemne nad nową śluzą rozpoczęto jesienią 1996. Przewidywany koszt urządzenia to 285 mln euro. Oddanie do użytku nowej podnośni ma nastąpić w roku 2016. Jednak starsza podnośnia ma pozostać równolegle w użyciu do roku 2025.

Widok na nową podnośnię.

Odwiedzający nową podnośnię będą mogli ją podglądać w trakcie pracy, zostanie ona udostępniona wszystkim zwiedzającym dzięki windom, schodom, drogom, kładkom i mostkom, przystosowa-nym również dla osób niepełnosprawnych.  Galerie dla zwiedzających znajdują się na wysokości 49,95 m nad poziomem morza we wnętrzu obiektu i biegną bezpośrednio nad korytem wzdłuż dźwigarów oraz na zewnątrz między pylonami za dźwigarami kratownicowymi. Trzy mostki są zawieszone nad korytem pomiędzy znajdującymi się na przeciwko siebie pylonami oraz wschodnim końcem. W ten oto sposób zwiedzający będą mieli okazję do zapoznania się z bliska z techniką podnośni statków i dodatkowo będą mogli z poziomu wielu stanowisk cieszyć się wspaniałą panoramą Barnimer Land. Po zakończeniu prac budowlanych będzie również możliwe dzięki nowym trasom dla zwiedzających i mostom kanałowym oglądanie górnego basenu wejściowego i starej śluzy.

Co roku Niederfinow odwiedza 150 000 turystów. Miejsce to jest naprawdę godne polecenia. Niezwykłe jest uczucie, kiedy razem ze statkiem wznosimy się na taką wysokość.

W pobliżu Niederfinow znajduję się inne, prawie tak samo ciekawe miejsce – gotycki zespół klasztorny położony w pobliżu miasta Chorin, około 20 km na zachód od granicy polsko-niemieckiej. Dawne opactwo Cystersów, sekularyzowane w 1542, obecnie jest w częściowej ruinie. Ze względu na bogactwo form architektonicznych z XIV w. zespół ten zaliczany jest do najcenniejszych przykładów gotyku ceglanego.

Zespół klasztorny w miejscowości Chorin.

Tropical Islands

Za oknem śnieg i mróz a wy marzycie o ciepełku, pięknej plaży i wakacjach w tropikach? Możecie wyjechać tylko na weekend? Polecam wypad do Tropical Islands pod Berlinem, gdzie czekają was spacery po plaży Morza Południowego, ekspedycje po Lesie Tropikalnym, relaks w Strefie Saun, a ponad to wiele wyjątkowych atrakcji dla dzieci. Poza tym jest to forma o wiele tańsza, aniżeli podróż do „prawdziwych” ciepłych krajów.

W Tropical Islands jestem średnio raz w roku. Tym razem wybrałam się tam autem z grupą znajomych.

Dojazd

Tropikalna wyspa położona jest 60 km na południe od Berlina i 100 km na północ od Drezna. Istnieje możliwość bezproblemowego dotarcia tam samochodem, bowiem wyspa ulokowana jest tuż przy autostradzie A13 (Berlin-Drezno), ok. 35 km na południe od Berlina-Schönefeld. Należy opuścić autostradę na zjeździe Staakow i jechać jeszcze 3 km kierując się oznaczeniami.

Przy dobrych wiatrach trasa z Poznania do Krausnick zajmuje około 3 godzin. Jeśli ktoś nie posiada samochodu to może skorzystać z bardzo dobrego połączenia kolejowego przez Berlin (pociągi co godzinę). Również w biurach podróży (np. www.oskar.com.pl) co jakiś czas pojawiają się wycieczki do Tropical Islands.

 

images (3)

365 dni w roku, 24 godziny na dobę

Dla gości, którzy zarezerwowali nocleg, tropikalna wyspa jest otwarta przez cały rok, przez okrągłą dobę. Wstęp dla posiadaczy biletu dziennego w godzinach 6:00 – 24:00. Strefa Saun jest czynna od poniedziałku do niedzieli w godz. 9:00 – 24:00.

Aktualne ceny i promocje możecie znaleźć na stronie: KLIK. Dobrze wiedzieć, że w dzień urodzin wchodzi się za darmo.

Obiekt – liczby, dane, fakty

Tropikalna wyspa mieści się w jednym z największych, samonośnych hangarów świta, ma 360 metrów długości, 210 metrów szerokości i aż 107 metrów wysokości.

Hala została pierwotnie zbudowana jako stocznia sterowców przedsiębiorstwa CargoLifter AG. Kształt budynku został dopasowany do technicznych wymagań i aerodynamiki sterowców. Jego gigantyczne rozmiary stanowiły ogromne wyzwanie dla architektów. Konieczne było skonstruowanie dachu o powierzchni 70.000 m², który wytrzymałby obfite opady deszczu i śniegu. Powietrze wewnątrz hali – łącznie pięć milionów metrów sześciennych – musi być ogrzewane i specjalnie regulowane. Do budowy zużyto prawie 14.000 ton stali.

Mimo swej kubatury ten budynek-olbrzym należy do konstrukcyjnej wagi lekkiej. Na stalowej konstrukcji spoczywa sklepienie membranowe. Ze względu na nowe przeznaczenie budynku jako tropikalnego parku rozrywki część membrany zastąpiono specjalną folią przepuszczającą promienie UV.

No to ruszamy

Po uregulowaniu opłaty za bilet i odebraniu bransoletki z chipem udajecie się do szatni, gdzie zostawiacie swoje rzeczy. Szafki zamykane są na chipy. Cenniejsze rzeczy można zostawić w sejfach, znajdujących się tuż przy przebieralni. Zwarci i gotowi idziecie zgodnie z wyznaczonym kierunkiem.

Po zajęciu jednego z wielu leżaków nad Laguną Bali lub kawałka plaży nad Morzem Południowym, polecam wybrać się na mały spacer po Lesie Tropikalnym. Znajdziecie tu ok. 50.000 roślin 600 gatunków. W namorzynach pluskają się m.in. żółwie i ostroszowce, można spotkać też flamingi, pawie i bażanty. Wędrując po tropikalnym lesie można napotkać po drodze oryginalne budowle z Bali, Borneo, Tajlandii i Samoa.

ti5TI3

Zmęczeni spacerem możecie zażyć kąpieli w Morzu Południowym (28°C) lub nieco cieplejszej Lagunie Bali (32°C). Laguna otoczona jest skałami, palmami oraz klimatycznymi balijskimi chatkami. Wszystko to wygląda przepięknie. Amatorzy wodnego szaleństwa mogą skorzystać z „rwącej rzeki” czy popływać pod wodospadem.

TI4

Gdy już znudzi wam się pluskanie w wodzie możecie poszaleć na zjeżdżalniach. W Tropical Island znajduje się najwyższa w Niemczech wieżowa zjeżdżalnia wodna. Odchodzą od niej cztery różne ślizgawki, dostosowane stopniem trudności dla małych i dużych. Ze zjeżdżalni możecie korzystać po dokonaniu niewielkiej opłaty (oplata jednorazowa).

Ponadto goście Tropical Island mogą skorzystać z minigolfa, Klubu Tropino dla najmłodszych a także wznieść się ponad las tropikalny balonem.

ti7

W strefie saun ani ja ani moi znajomi nie byliśmy, ale podobno warto.

Noclegi i posiłki

Goście pozostający dłużej w resorcie mogą skorzystać z noclegu w pokojach i apartamentach, czy namiotach i bungalowach znajdujących się na terenie hali. Na noc zostałam tam tylko raz i wtedy spaliśmy na leżakach na plaży. Nie wiem czy można nadal tak robić. Jest to chyba najtańsza możliwość noclegu. Można zabrać własne przykrycie (koc) lub spać pod ręcznikiem. W namiotach podobno jest bardzo duszno.

csm_410bg_zelte-stoff3_81762824abti6

Różnorodne posiłki i napoje można zakupić w jednej z wielu restauracji lub barów nawet w środku nocy. Łasuchom polecam wizytę w lodziarni Borneo oferującej egzotyczne rodzaje lodów oraz smakowite ciasta.

 Pływanie pod gołym niebem przez cały rok

Od wiosny 2016 tropikalna oaza stanie się jeszcze bardziej imponująca – wkrótce do atrakcji w hali dołączy również nowy obszar rekreacyjny na wolnym powietrzu AMAZONIA, z mnóstwem atrakcji dla wszystkich grup wiekowych. Nowe atrakcje wodne i możliwości zabawy i relaksu, a także elementy spa i wellnessu na obszarze 35.000 km².

Po zabawie w Tropical Islands

Po zakończeniu pełnej wrażeń wizyty w tropikach, w kasach uiszczamy należność za dodatkowe atrakcje z jakich korzystaliśmy oraz za posiłki i zakupy. Wszystko jest zapisane na bransoletce z chipem którą dostaliśmy przy wejściu. 

 

Bośniacki sen

Będąc na Riwierze Makarskiej nie sposób nie wstąpić po sąsiedzku do Bośni i Hercegowiny, miejsca gdzie Wschód spotyka się z Zachodem, gdzie obok kościołów są meczety, a obok napisów w alfabecie łacińskim te po arabsku.

Największe miasta Bośni i Hercegowiny – Mostar i Sarajewo to miasta wyjątkowe, które cały czas przypominają o wielokulturowości byłej Jugosławii, są również żywą pamiątką rozpadu tego państwa w wyniku wojny domowej, która pochłonęła wiele ofiar.

Historia

W skład państwa Bośnia i Hercegowina wchodzą dwie krainy historyczne i geograficzne: leżąca w dorzeczu środkowej Sawy i jej południowych dopływów – Bośnia (zajmująca około 80% powierzchni kraju) oraz Hercegowina – obejmująca  dorzecze Neretwy i górnej Driny.

Pierwsze wzmianki o Bośni sięgają połowy X wieku, kiedy to bizantyjski cesarz Konstantyn VII opisując te tereny użył określenia „χωρίον Βοσώνα”(gr.mała kraina Bosony). Nazwa kraju najprawdopodobniej pochodzi zatem od rzeki o tej samej nazwie w czasach starożytnych funkcjonującej pod nazwami Bossina i Bosona, które to z kolei oznaczały „płynącą wodę”.

Pochodzenie nazwy Hercegowina sięga XV wieku, kiedy to książę Bośni Stjepan Vukčić Kosača tytułując się użył sformułowania Herzog (niem. książę), tym samym obszar przez niego zajmowany, poprzez dodanie końcówki –ovina (kraj), to Herzegovina.

Po ogłoszeniu niepodległości 3 marca 1992 roku nazwa państwa początkowo brzmiała Republika Bośni i Hercegowiny, jednakże w uchwalonej trzy lata później konstytucji została ona zmieniona na obecnie funkcjonującą Bośnia i Hercegowina.

Geografia i gospodarka

Bośnia i Hercegowina jest krajem górzystym – powyżej 200 m n.p.m znajduje się blisko 90% jej obszaru. Większość terytorium obejmują Góry Dynarskie – młode góry zbudowane przeważnie z wapieni, dolomitów, łupków i piaskowców. Na granicy z Czarnogórą znajduje się najwyższy szczyt Bośni i Hercegowiny –Maglić (2 386 m n.p.m.). W górach, szczególnie w części południowej, występują liczne formy krasowe: jaskinie, jeziora i podziemne rzeki. Niewielki obszar niziny leży na północy kraju, w dolinach Sawy i jej dopływów.

Podczas tegorocznego pobytu w BiH miałam okazję odwiedzić Hercegowinę, a dokładniej Mostar i Medjugorie.

Mostar

Mostar to miejsce magiczne, ma w sobie „to coś” co pozostawia w człowieku niesamowite wrażenie. Mostar stanowi barwną mozaikę narodów, kultur i religii.

Przepływająca przez miasto rzeka Neretwa dzieli je na dwie części – wschodnią (lewy brzeg) oraz zachodnią (prawy brzeg). Część zachodnia uważana jest za chrześcijańską, natomiast wschodnia za muzułmańską.

W strukturze ludności miasta muzułmanie (uznawani w BiH za odrębną narodowość) stanowią 47% ludności, Chorwaci (w większości katolicy) to 48% ludności, natomiast reszta to Serbowie (4%) oraz inne narodowości.

W mieście można zobaczyć ślady minionej wojny – całkowicie zniszczone domy, ślady po kulach na innych. Podobno wciąż można trafić na pociski i łuski. Ogromne ilości łusek przerobionych na długopisy, wazony i pamiątki z wytłoczonymi napisami.

Mostarskie Stare Miasto. Wąskie, kamienne uliczki, nad którymi tłoczą się niewielkie, kolorowe domy tureckie i zabytkowe meczety ze smukłymi minaretami, tętnią handlowym życiem. Kiedyś sprzedawano tu towary z dalekich krain, a dziś turystyczne pamiątki, w tym ludowe rękodzieło (przepiękne skórzane torebki!).

Odrestaurowana po wojnie mostarska starówka wygląda niemal identycznie, jak za czasów Imperium Ottomańskiego. To tutaj nad brzegiem niesamowicie turkusowej Neretwy znajduje się najbardziej znany symbol Mostaru – Stary Most.

Oryginalny Stary Most został wybudowany z białego marmuru w 1566 roku przez tureckiego budowniczego Numara Hajrudina. Jego dzieło przetrwało 427 lat, dopóki nie runęło podczas działań wojennych w 1993 roku. Władze Bośni i Hercegowiny, przy wsparciu UNESCO (Stary Most i okalająca go Starówka są wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa), odbudowały most używając dokładnie tego samego marmuru z tego samego tureckiego kamieniołomu, którego użyto do budowy pierwszego mostu, i oddały go uroczyście do użycia w 2004 roku. 

Z obu stron wejścia na most pilnują wieże, w których w dawnych czasach mieszkali tzw. „mostari” czyli „strażnicy mostu”, stąd też wywodzi się nazwa miasta. W późniejszych czasach wieże służyły jako magazyny amunicji.  

Poruszając się po moście należy bardzo uważać – jest bardzo ślisko i łatwo o upadek.

Na moście (20 metrów ponad lustrem wody) można spotkać śmiałków, którzy za odpowiednio wysoki datek, skoczą w porywisty nurt Neretwy. Tradycja skoków zaczęła się prawie 450 lat temu, kiedy młodzi mężczyźni skakali z mostu aby udowodnić swoją odwagę.

Co roku w lipcu odbywa się miejscowy konkurs skoków. Natomiast w sierpniu 2015 roku zorganizowano tutaj zawody Red Bull Cliff Diving. Grupa czternastu najlepszych cliff diverów świata zmierzła się w Bośni i Hercegowinie po raz pierwszy.

Po lewej, islamskiej stronie Neretwy znajduje się największy meczet Hercegoviny – Karadjoz-Beg (z 1557 roku) i meczet Koškin-Mehmed Paša (z 1617), który jest udostępniony dla turystów.

page (4)

Przechadzając się klimatycznymi uliczkami starówki lub robiąc zakupy uważajcie na swoje torebki, plecaki i kieszenie. Ja akurat kupowałam lody i miło rozmawiałam ze sprzedawcą gdy poczułam w swojej kieszeni czyjąś rękę. Ręka ta okazała się należeć do około 7-letniej dziewczynki. Razem z młodszą siostrzyczką polowały na nieuważnych turystów. Całe szczęście, że wszystkie rzeczy zawsze mam w pilnie strzeżonej torebce 😉

Medjugorie

Medjugorie to miejsce kultu religijnego, cel pielgrzymek niemal z całego świata. W centrum miejscowości znajduje się kościół pw. św. Jakuba. W pobliżu miejscowości znajdują się dwa wzniesienia – Wzgórze Objawień (Podbrdo), miejsce pierwszych objawień, oraz Góra Krzyża (Kriżevac). Zbocza wzgórz są kamieniste, porośnięte niską roślinnością. W miejscach objawień ustawiono krzyże, w drodze na Podbrdo ustawiono tajemnice różańca, a na Kriżevac stacje drogi krzyżowej. W miejscach modlitwy pielgrzymi zostawiają kawałki papieru z obietnicami, prośbami, obrazki, różańce i kwiaty, czasem ustawiają małe krzyże.

24.06.1981 około godz. 18.00 sześcioro młodych ludzi z parafii Medziugorje: Ivanka Ivanković, Mirjana Dragićević, Vicka Ivanković, Ivan Dragićević, Ivan Ivanković i Milka Pavlović zobaczyło na wzgórzu Crnica, w części zwanej Podbrdo, Panią z dzieckiem na ręku. Zaskoczeni i przestraszeni nie podeszli do Niej bliżej.

Następnego dnia (25.06.1981 r.) o tej samej porze czworo z nich: Ivanka Ivanković, Mirjana Dragićević, Vicka Ivanković i Ivan Dragićević poczuło silną wewnętrzną potrzebę, by udać się w kierunku miejsca gdzie poprzedniego dnia widzieli Panią, którą od razu rozpoznali jako Matkę Bożą. Do nich dołączyli Marija Pavlović i Jakov Čolo. Grupa medziugorskich wizjonerów została uformowana. Wraz z Matką Bożą modlili się i rozmawiali. Od tego dnia, razem lub osobno, mieli codzienne objawienia. Milka Pavlović i Ivan Ivanković nigdy więcej nie zobaczyli Matki Bożej.

W czerwcu 2015 Kongregacja Nauki Wiary nie uznała autentyczności objawień w Medjugorie, które może być miejscem wiary, modlitwy, pobożności, ale nie sanktuarium. Zachęca również pielgrzymów, by odwiedzając Medjugorie nie utrzymywali kontaktów z „widzącymi” i zakazuje uczestnictwa w rzekomych „objawieniach”, których nie należy uznawać za „objawienia nadprzyrodzone”.

Mi osobiście Medjugorie będzie się kojarzyło z niezliczoną ilością kramów, sklepików, stoisk. Na każdym z nich można było dostać różnego typu różańce, figurki Matki Boskiej od zupełnie malutkich po takie dwumetrowe, obrazki z papieżem (do wyboru Jan Paweł II, Benedykt XVI lub Franciszek). A dla najmłodszych poduszki i śliniaki! z Matką Boską.

Nie zapomnę również widoku starszych osób które wchodziły na Wzgórze Objawień na boso, po ostrych kamieniach.

Ciekawostki

To w Sarajewie od strzałów, które zabiły arcyksięcia Ferdynanda, rozpoczęła się I Wojna Światowa. W 2014 roku Sarajewo z pompą celebrowało setną rocznicę tych wydarzeń. 

 

 

 

Makarska – słuchając szumu fal

Makarska była naszą ostoją podczas całego pobytu w Chorwacji. To stąd dojeżdżaliśmy do innych miast: Splitu, Trogiru, Dubrovnika. Oszczędziło to nam codziennego porannego targania walizek i przenoszenia się z miejsca na miejsce. Położenie Makarskiej sprawiało, że wszędzie było stosunkowo blisko, więc podróże nie były długie i męczące.

Zamieszkaliśmy w pensjonacie w willowej dzielnicy Makarskiej – Zelence. Skromny, czysty pokój z aneksem kuchennym i balkonem. Z balkonu przepiękny widok na masyw Biokovo. Z pensjonatu na Splitskiej jest około 800 metrów do promenady i plaży. W Makarskiej są tylko kamieniste plaże, lecz mimo tego miasto to latem jest oblegane przez turystów. Pod koniec września/na początku października jest już tutaj naprawdę spokojnie. Bez problemu. o każdej porze dnia, można znaleźć miejsce w uroczej kawiarence nad brzegiem morza i popijając latte wsłuchiwać się w szum fal.

Makarska to największa miejscowość letniskowa na Riwierze Makarskiej nad Adriatykiem, położona ok. 60 km na południowy wschód od Splitu i 140 km na północ od Dubrownika. Miasto ma charakter pagórkowaty, większość parkingów i znaczna część dróg zlokalizowanych jest na stromych ulicach.

Makarska jest jedną z bardziej rozrywkowych miejscowości Dalmacji. Posiada dwa nadmorskie bulwary wysadzane palmami i otoczone butikami, kawiarniami i barami oraz długą plażę ciągnąca się od początku miasta, aż do półwyspu św. Piotra. Plaża dla nudystów znajduje się ok. 30 min drogi od bulwarów, umieszczona w zatoczce, kamienista jak wszystkie pozostałe plaże w okolicy.

Do Makarskiej mariny zawija wiele jachtów. Można tam także znaleźć połączenia promowe do pobliskich wysp np. na Hvar i Brač. Możliwa jest też wycieczka statkiem w kierunku ujścia rzeki do morza, gdzie miesza się woda słodka i słona.

Jak na znany, letni kurort przystało w Makarskiej znajdziemy wiele miejsc wartych odwiedzenia. Jednym z takich miejsc jest Sanktuarium Vepric. Sanktuarium zbudowano w 1908 roku dla uczczenia 50 rocznicy objawień Matki Boskiej w Lourdes. W okresie letnim w Sanktuarium codziennie o 18 odbywają się msze. Nad Sanktuarium góruje wzniesienie Trzech Krzyży (200 m n.p.m.), rozciąga się stąd przepiękny widok na całe miasto i najbliższą okolicę. Wejście zajmuje około 20 minut i należy do tych prostszych, mimo że momentami ścieżka jest bardzo kamienista i porośnięta krzakami. Wspaniały widok na miasto i port rozciąga się również z pomnika św. Piotra na półwyspie o tej samej nazwie.

Wartym polecenia miejscem jest także Muzeum Muszli, posiada ono ogromny zbiór, bo ponad 3000 eksponatów, niestety jest otwarte bardzo krótko w ciągu dnia (10 -12 oraz 17 – 19, wstęp 15 kun).

W centrum miasta polecam odwiedzić Katedrę świętego Marka, której budowa rozpoczęła się w 1700 roku. W katedrze znajdują się relikwie męczennika – św. Klementa. Msze odbywają się w niedziele o 8:00, 9:00, 10.30 oraz 19:00.

Zaraz przy katedrze znajduje się targ, gdzie można zakupić oprócz owoców i warzyw, także różnego rodzaju trunki. Wśród Polaków, lotem błyskawicy, rozniosła się wiadomość, że jak kupować rakiję, to tylko u jednej z tamtejszych pań 🙂 Trzeba przyznać, że wybór naprawdę miała spory, a i cena przystępna (40 kun za butelkę). Oczywiście wszystko „spod lady”. Trzeba się pytać. Boję się tylko, czy po wizycie naszej grupy, coś jej jeszcze zostało na sprzedaż 🙂

Fani wieczorno-nocnych rozrywek znajdą w Makarskiej kilka dyskotek. Niestety, tutaj nie mogę służyć radą, którą z nich wybrać, bo nie było czasu żeby do jakiejkolwiek się wybrać, a i chyba już wyrosłam z takich rozrywek 🙂

Zakupy można zrobić w jednym z kilku marketów: Konzum, Ribola, Lidl, Tommy.

Jeziora Plitwickie – bajkowa kraina

Park Narodowy Jezior Plitwickich odwiedziliśmy w drodze z Polski do Makarskiej. Niestety tego dnia trafiliśmy na szarą, deszczową pogodę, która dość mocno popsuła nam radość ze zwiedzania tak baśniowego miejsca.

Historia

Park Narodowy Jezior Plitwickich położony jest blisko granicy z Bośnią i Hercegowiną we wschodniej części gór Mala Kapela i pasma Plješevica (część Gór Dynarskich) i jest największym (294,82km2) oraz najstarszym (od 1949) parkiem narodowym Chorwacji. W 1979 roku został wpisany na Światową Listę Dziedzictwa Kulturowego i Przyrodniczego UNESCO. Park jest fenomenem krasowej hydrografii. Jeziora znane są ze swoich kaskad tufu wapiennego. Tuf to porowata skała osadowa, powstająca przez wytrącanie się węglanu wapnia z wody. Skała ta tworzy bariery, progi i inne formy w rzekach krasowych i potokach. Ponieważ proces ten zachodzi cały czas, wydaje się, że Jeziora Plitwickie nigdy nie wyglądają tak samo.

Na obszarze parku znajduje się 16 jezior na różnych wysokościach: od 503 (Novakovic Brod) do 636 m.n.p.m. (Proscansko) przedzielonych wodospadami. Największym i najgłębszym jeziorem jest Kozjak, posiada on powierzchnię około 82 ha i głębokość 46 m. Charakterystyczną cechą dla tych zbiorników są turkusowo-błękitno-zielone wody, wypełniające głębokie niecki o wysokich i często bardzo stromych ścianach.

Fauna i flora

Obszar parku kryje bogactwo środowiska leśnego – różnorodne rodzaje roślin i zwierząt. Największą część leśnej wspólnoty stanowią buki i jodły. Wśród nich szczególnie wyróżnia się bukowo-jodłowa puszcza „Corkova uvala”, jedna z najpiękniejszych w Europie. O różnorodności flory świadczy 1267 rozpoznanych roślin, z których 75 to endemity. Można tutaj obejrzeć 55 rodzajów orchidei. Dotychczasowe badania, przeprowadzone na terenie parku potwierdziły istnienie 321 rodzajów motyli, 161 rodzajów ptaków oraz około 21 gatunków nietoperzy, ukazuje to wielkie bogactwo świata zwierząt. Wśród wielkich drapieżników najatrakcyjniejszym mieszkańcem jest niedźwiedź brunatny, lecz można również spotkać rysia, sarnę czy borsuka.  Niestety nie miałam okazji spotkać się z którymś z większych mieszkańców parku, za to widziałam niezliczone ilości jaszczurek i żab.

Turystyka

Park Narodowy Jezior Plitwickich jest bardzo chętnie odwiedzanym miejscem, latem przyjeżdża tu nawet kilka tysięcy osób dziennie. Na teren Parku prowadzą cztery wejścia. Przy każdym z nich jest urządzony parking i inne udogodnienia dla turystów: kantor, bar, toalety.

Park można zwiedzić poruszając się po jednej z kilku tras. Trasę można wybrać biorąc pod uwagę swoje możliwości fizyczne oraz czas jakim dysponujemy. Najkrótsze z nich to 2-godzinny spacer, a najdłuższe to 8-godzinne wędrówki. Każda trasa prowadzi wyznaczonym szlakiem, a idzie się specjalnymi drewnianymi kładkami usytuowanymi wokół jezior. W cenie biletu możemy również bez ograniczeń podróżować pociągiem (na kołach, po asfaltowych drogach) oraz pływać stateczkami po największym jeziorze.

Legendy

Jak z prawie każdym znanym miejscem, również z Jeziorami Plitwickimi związane są pewne legendy. Według jednej z nich, jeziora powstały po długiej suszy, podczas której wyschła nawet rzeka Czarna, która dziś zasila ten cud natury. Nie pomagały żadne modlitwy oraz błagania zrozpaczonych wieśniaków. Pewnego dnia w dolinie pojawiła się tajemnicza postać, którą była Czarna Królowa wraz ze swoim orszakiem. Czarna Królowa wysłuchała próśb nieszczęśników. Niebo rozdarły błyskawice. Kiedy po kilku dniach intensywnych opadów zniknęła mgła rozpościerająca się nad ziemią i wyszło słońce, ludziom ukazały się jeziora, z których woda przelewała się pięknymi wodospadami. To właśnie były i są do dziś Jeziora Plitwickie. 

Większość jezior swoje nazwy zawdzięcza legendom i historiom związanym z życiem wokół tych jezior w dawnych czasach. Jedno z jezior, to Ciganovac Jezero. Jego nazwa pochodzi od legendy o Cyganie, który łowiąc w jeziorze ryby utopił się w nim. Natomiast o największym i najgłębszym jeziorze, którego nazwa brzmi „Kozjak” legenda głosi, iż pewnej zimy 30 kóz uciekało przed stadem wilków. Jedynym ratunkiem była wyspa znajdująca się na jeziorze. Kozy biegły po częściowo zamarzniętym jeziorze. Lód był bardzo kruchy, nie wytrzymał ich ciężaru i wszystkie utopiły się w nim.

Na jeziorze Kozjak znajduje się długa na około 275 m i szeroka na 60 m- Wyspa Stefanii. Księżniczka odwiedziła to miejsce w 1888 roku.

Ciekawostki

Jeziora Plitwickie, to także miejsce, w którym na Wielkanoc 31 marca 1991 r. rozpoczęła się wojna.

Na obszarze parku były kręcone sceny do filmu „Winnetou”  oraz „Skarbu w srebrnym jeziorze”.

Dalmatyńska Eskapada

W tym roku zawirowania w życiu osobistym i zawodowym nie pozwoliły mi na urlop i wyjazd w szczycie letniego sezonu. Już miałam się pogodzić z tym, że w tym roku muszą mi wystarczyć krótkie wyjazdy w najbliższą okolicę, gdy trafiłam na ofertę last minute jednego z poznańskich biur podróży. Objazdówka „Perły Adriatyku” po najpiękniejszych i najważniejszych zakątkach Chorwacji oraz Bośni i Hercegowiny od razu wpadła mi w oko. Na początku trochę się bałam, że pod koniec września/na początku października będzie już chłodno, ale się myliłam, pogoda była wymarzona na zwiedzanie, a nawet na morskie kąpiele. A największa zaleta wakacji w tym terminie, to mniejszy tłum na plażach, nadmorskich promenadach oraz przy najważniejszych zabytkach.

Pomimo małych niedociągnięć na samym początku, wycieczka była zorganizowana bardzo dobrze. O 10 niewielką jeszcze grupą wyruszyliśmy z Poznania, po drodze odwiedzając m.in. Wrocław, Leszno i Katowice i zabierając dalszą część grupy. W Katowicach na pierwszym postoju udało nam się zgubić jednego członka naszej wycieczki, który na szczęście dogonił nas kawałek dalej, na dworcu PKS. Wieczorem, przez przejście graniczne w Cieszynie opuściliśmy polską ziemię, kierując się dalej przez Słowację i Węgry do Chorwacji. W związku z napiętą sytuacją związaną z rzeszami uchodźców i stanowczą postawą Węgier wobec nich, na granicy byliśmy sprawdzani. Pierwszy raz od kilku lat użyłam paszportu, aczkolwiek wystarczyłoby pokazać sam dowód osobisty. Rano, po 22 godzinnej podróży dotarliśmy do Jezior Plitwickich, a późnym popołudniem na nasze kwatery w Makarskiej. W kolejnych dniach zwiedzaliśmy: Dubrownik, Split i Trogir oraz Mostar i Medjugorie, odbyliśmy również całodzienny rejs na wyspy Hvar i Brać. Każde z tych miejsc jest  przepiękne i warte polecenia. W jednym wpisie nie potrafiłabym opisać wyjątkowości wszystkich tych miejsc, więc będę to robić kolejno w następnych wpisach.

A na początek trochę historii, informacji i porad  dotyczących Chorwacji.

Historia Chorwacji

Republika Chorwacji obejmuje cztery krainy historyczne: Chorwację, Dalmację, Slawonię i Istrię. Chorwacja bardzo krótko była niepodległym państwem (od 925 do 1102 roku), potem aż do 1918 roku wchodziła w skład Węgier. Slawonia, należąca w XVI i XVII wieku do imperium osmańskiego, została przyłączona do Chorwacji na początku XVIII wieku. Natomiast Dalmacja znajdująca się jeszcze w XVII wieku w rękach Wenecji, była następnie – aż do rozpadu monarchii cesarsko-królewskiej – posiadłością austriacką. W granicach Chorwacji znalazła się dopiero w 1918 roku, podobnie jak część Istrii.

Konflikty wielonarodowościowego społeczeństwa

Mimo wielowiekowego obcego panowania obszar dzisiejszej Republiki Chorwacji zamieszkany jest głównie przez Chorwatów. Drugą pod względem liczebności grupę stanowią prawosławni Serbowie. Wrogość pomiędzy Chorwatami, a Serbami to dziedzictwo serbskiej polityki nacjonalistycznej prowadzonej przez Belgrad w okresie międzywojennym oraz serbskiego ucisku politycznego w Chorwacji po 1945 roku. Efektem tego było silne wśród Chorwatów pragnienie posiadania własnego państwa. Serbowie mieszkający w Chorwacji nie mogą natomiast zapomnieć okrucieństw, zadanych im w latach 1941-45 w imieniu „Niepodległego Państwa Chorwackiego”, wymordowano wtedy setki tysięcy Serbów, a także Cyganów i Żydów.

Wojna w Chorwacji rozpoczęła się w końcu 1990 roku od aktów przemocy ze strony serbskich partyzantów – ogłosili oni niezależność od Zagrzebia i dążyli do połączenia z Serbią. Akcje militarne, o ograniczonym terytorialnie zasięgu, przekształciły się latem 1991 roku w szeroko zakrojoną ofensywę przeciwko Chorwacji, wspieraną przez Jugosłowiańską Armię Ludową. Na jesieni tego roku doprowadziło to do otwartej wojny Chorwacji z występującą po stronie Serbii armią jugosłowiańską. Walki, których ofiarami coraz powszechniej padała ludność cywilna, koncentrowały się w zachodniej części Slawonii i na południu Wybrzeża Dalmatyńskiego. Chorwacja ogłosiła niepodległość 25 czerwca 1991 roku, ale dopiero w lutym 1992 r. została uznana przez Wspólnotę Europejską za suwerenne państwo. W ciągu 1992 i 1993 roku Serbowie zajęli ponad 1/3 terytorium Chorwacji. W wyniku wojny tysiące ludzi straciło życie lub odniosło rany. Setki tysięcy zarówno Chorwatów jak i Serbów, utraciło swoje domy i mienie. Liczne miejscowości we wschodniej Slawonii zostały całkowicie zniszczone, a pola spustoszone. W Dubrowniku została poważnie zniszczona średniowieczna starówka. Konflikt zakończono w 1995 roku układem w Dayton.

Turystyka

Do 1990 roku, kiedy to rozpadła się Jugosławia, ten dział gospodarki przynosił największą część dewizowych dochodów państwa. Turystyka skupiała się głównie na Wybrzeżu Dalmatyńskim i w Istrii, znajdowały się tam liczne uzdrowiska i kąpieliska morskie. Konflikty zbrojne związane z rozpadem Jugosławii znacznie ograniczyły ruch turystyczny. Wojna domowa zdewastowała dużą część infrastruktury turystycznej, także zabytkowe miasta jak Pula, Split czy Dubrownik, pełne atrakcji turystycznych, uległy poważnym zniszczeniom. Od 1997 roku przemysł turystyczny jest powoli odbudowywany, a sama Chorwacja staje się coraz bardziej popularnym celem przyjazdów.

Głównym celem przyjazdu turystów do Chorwacji jest wybrzeże Adriatyku i tutejsze nadmorskie kurorty. W nadmorskich miejscowościach dominują plaże żwirowe lub kamieniste. W całej Chorwacji znajduje się zaledwie kilkanaście plaż piaszczystych. Kamieniste wybrzeże sprzyja czystości wody. Adriatyk ma tutaj wyjątkowo przejrzysty, turkusowy kolor. Plaże w miastach i wakacyjnych kurortach są zazwyczaj dobrze zagospodarowane i utrzymane w czystości. Popularnością cieszą się także urokliwe, nadmorskie zatoczki znajdujące się poza popularnymi kurortami.

Ciotka Dobra Rada 🙂

JĘZYK: w Chorwacji możemy mówić po polsku i zostaniemy zrozumiani. Chorwacki też jest do zrozumienia. Podczas całego pobytu tylko raz musiałam użyć angielskiego.

PIENIĄDZE: walutą w Chorwacji są kuny, ale w hotelach i nadmorskich straganach bez problemu zapłacimy euro.

PASZPORT: Chorwacja jest w Unii Europejskiej, aby wjechać na teren tego kraju wystarczy dowód osobisty. Wystarczy on również do wjazdu do Bośni i Hercegowiny (Mostar, Medjugorie).

LODY: jedne z najlepszych jakie jadłam. Gałki są duże, a ich cena waha się od 7-10 kun w zależności od miasta.

OBUWIE: szpilki zostawcie w domu. Większość uliczek to mocno wyślizgany bruk, więc polecam dobre sandały lub adidasy. Na kamienne wejście na Wzgórze Objawień w Medjugorie najlepiej założyć pełne obuwie. Ci którzy planują morskie kąpiele powinni się zaopatrzyć w buty do wody. Spotkanie gołej stopy z jeżowcem jest podobno bardzo bolesne i grozi wizytą u lekarza. Po co ryzykować…

No i na koniec chciałabym pozdrowić i podziękować paru osobom:

Monice za całokształt

Dorocie za góralskie przyśpiewki

Jagodzie za obalenie teorii, że rodowity poznaniak nie może polubić warszawiaka. Bardzo polubiłam 🙂

Agnieszce za uśmiech i wakacyjny luz.

Agnieszce z Oskara za przedstawienie wspaniałej oferty na kolejny wakacyjny wypad. Aga, mam nadzieję, że przy naszych nazwiskach nie pojawi się „wk”?

Pani Basi za umilanie podróży ciekawymi opowieściami o Chorwacji. 

Michałowi za udostępnienie widoku na morze chociaż ostatniego wieczora 🙂 

Wspaniałym Kierowcom za to, że nie „zwiedziliśmy” żadnej przepaści.