Wakacje po wakacjach czyli korzyści z urlopu we wrześniu.

W lipcu i sierpniu znane kurorty turystyczne w wielu miejscach Polski, Europy i świata pękają w szwach. Nie lubisz spędzać urlopu w takim tłumie? Dysponujesz niewielkim budżetem? Jedź na wakacje we wrześniu! Każda pora jest dobra, ale z urlopu u schyłku lata można odnieść wiele korzyści, których próżno szukać, gdy wakacje masz w pełni sezonu.

Przedstawiamy wam 5 największych zalet urlopu poza szczytem sezonu.

Zaleta 1. Łatwiej dostać wolne w pracy

Psychologowie uważają, że aby się naprawdę zrelaksować, potrzebne są minimum 2 tygodnie urlopu. Ideałem (często, niestety, nieosiągalnym) byłyby 3 tygodnie nieprzerwanego urlopu. Pierwszy tydzień potrzebny jest na oderwanie się od codzienności i zaadaptowanie do nowych warunków. W drugim tygodniu dopiero wypoczywamy. W lipcu i sierpniu trudno czasem uzgodnić grafik urlopowy, bo wszyscy chcą wypocząć, ale we wrześniu można się wyrwać nawet na dłużej. Trochę przykro jest tylko z jednego powodu – ty pracujesz odliczając czas do upragnionego urlopu, a współpracownicy wracają zrelaksowani i opaleni. Ale kiedy oni już prawie zapomną, że byli na wakacjach, ty wrócisz z naładowanymi akumulatorami.

 Zaleta 2. Nadal jest piękna pogoda

To nie jest tak, że wraz z oficjalnym końcem wakacji, kończy się dobra pogoda. W Polsce kalendarzowe lato trwa do połowy września i również zdarzają się upały i nie brak słonecznych dni. Jeszcze lepiej sytuacja pod tym kątem wygląda, gdy wybierzemy jakiś europejski zakątek np. Chorwację czy Hiszpanię. Kraje te gwarantują nam piękną pogodę: temperatury w granicach 25-30 stopni Celsjusza, bezchmurne niebo i ciepłą wodę. Czyli idealne warunki do zwiedzania dla osób z naszej strefy klimatycznej!

Zaleta 3. Jest tanio!

Po szczycie sezonu ceny spadają. Biura podróży, hotele, linie lotnicze, czy miejscowe restauracje i centra rozrywkowe obniżają ceny. Za urlop we wrześniu można zapłacić nawet połowę tego co musielibyśmy wydać w lipcu czy sierpniu. Naprawdę ciekawe wycieczki można dostać w biurze podróży już za 600 zł albo upolować bilet lotniczy na Dominikanę za 1100 zł.

Nie bójcie się ofert last minute. Niska cena to niejedyna zaleta wyjazdów na ostatnią chwilę (nie należy tego określenia brać dosłownie, bo termin wyjazdu może być np. za tydzień lub dwa). O ile w lipcu i sierpniu trudno o prawdziwe okazje, to już we wrześniu można trafić na wycieczkę za pół ceny katalogowej.

Zaleta 4. Cisza i spokój.

Powrót dzieci do szkoły, powoduje że z plaż, promenad i górskich szlaków znikają tłumy, zostają tylko wytrawni turyści i osoby ceniące spokój. Poziom decybeli w kurortach znacznie spada. Ponadto nie trzeba stać w ogromnych kolejkach do zwiedzanych atrakcji, restauracji czy chociażby straganów z pamiątkami i do toalet.

Pusta plaża w Makarskiej.
Stare miasto w Dubrovniku bez dzikich tłumów.

Zaleta 5. Pełen relaks.

Ciepłe słoneczne popołudnie. Siedzimy w kawiarni nad brzegiem morza pijąc latte i wsłuchując się w szum fal. Myślimy jak mało wydaliśmy na wakacje oraz o tym, że współpracownicy mają teraz „młyn” w pracy. Na naszej twarzy pojawia się uśmiech. Cóż więcej potrzebne jest do szczęścia, prawda? 

W zeszłym roku na przełomie września i października (24.09 – 4.10) byłyśmy z Moniką na objazdówce po Chorwacji. Udało nam się trafić na last minute za 999 zł. Cena obejmowała przejazd, zakwaterowanie i wyżywienie (śniadania i obiadokolacje). Świetna pogoda, ciepłe morze i pawie puste promenady i kawiarnie. Deszczową pogodę miałyśmy tylko pierwszego dnia po przyjeździe, akurat na Jeziorach Plitvickich, Prawdziwy chillout 🙂 Częściową relację z tego urlopu można znaleźć w starszych wpisach. 

Nieco deszczowe, lecz ciepłe Plitvice. 

W poprzednich latach korzystałam też z uroków wrześniowego wypoczynku nad polskim morzem oraz w Krynicy Zdroju. 

Także ten… wiem o czym piszę 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *