„XIII Rajd św. Krzysztofa”

24 lipca po raz pierwszy wzięłyśmy z Moniką udział w samochodowym rajdzie turystyczno-nawigacyjnym  (XIII Rajd św. Krzysztofa). Monika chyba do końca nie wiedziała na co się zgadza, bo prawie w ostatniej chwili i bez słowa sprzeciwu zastąpiła mojego kierowcę, który z powodów rodzinnych nie mógł tego dnia w nim uczestniczyć 😉

Rajdy turystyczno-nawigacyjne, to jedna z ciekawszych form aktywnego wypoczynku, która daje możliwość zobaczenia interesujących miejsc, sprawdzenia się w roli „nawigatora” oraz poczucia dreszczyku emocji na próbie sprawnościowej. Nie ma więc klasycznego ścigania się jak na rajdach, gdzie o zwycięstwie decyduje głównie czas przejazdu. Każda załoga (minimum kierowca i pilot) otrzymuje na starcie komplet dokumentów, w tym tzw. itinerer. To opis przygotowany w oparciu o strzałki, odległości i znaki graficzne, na którego podstawie załoga musi odnaleźć i przejechać wyznaczoną trasę. Pilot musi wykazać się spostrzegawczością i umiejętnością posługiwania się mapą i odczytywania wskazówek, co dla niewprawnego rajdowca nie zawsze jest rzeczą łatwą. O tym czy trasa została przebyta przez nas prawidłowo powiadomi organizatorów karta dołączana do itinerera czyli tabela, w której pilot zaznacza wykonane próby i odpowiedzi na pytania, ale też przede wszystkim tzw. PKP czyli punkty kontroli przejazdu.

Przykładowy itinerer.

Po drodze trzeba odnaleźć punkty kontrolne, ułożyć hasło rajdu i wykonać wyznaczane przez sędziów na poszczególnych punktach zadania. Za każdy nieprawidłowy element są doliczane punkty karne, które decydują o zwycięstwie w całym rajdzie. Każda załoga ma na przejechanie trasy identyczny czas wyznaczony przez organizatora. Przykładowo na trasę o długości ok. 40 km jest to zwykle 120 min. Można więc jechać spokojnie nie łamiąc przepisów ruchu drogowego z tym zastrzeżeniem, że kto wyznaczony limit przekroczy po prostu nie ukończy rajdu. Oczywiście do udziału w rajdzie dopuszczone zostają jedynie te załogi, które stawią się na starcie sprawnym i ubezpieczonym pojazdem. Na trasie każda z załóg to normalni uczestnicy ruchu drogowego. Trzeba więc liczyć się z tym, że ewentualne zatrzymanie i ukaranie za wykroczenie na drodze mandatem przez policję może oznaczać wykluczenie z rajdu. 

O godzinie 11 stawiłyśmy się na starcie rajdu, który był usytuowany na Targowisku Miejskim w Mosinie. Tam też odbywała się próba sprawnościowa – jazda na czas wokół słupków. Po całkiem przyzwoitych wynikach osiągniętych na próbie sprawnościowej (brawa dla mojego kierowcy!) i otrzymaniu wszystkich niezbędnych wskazówek i dokumentów, ruszyłyśmy na trasę liczącą 42 km po okolicznych miejscowościach. Po bardzo emocjonującej i momentami burzliwej (czasem jednak mamy inne zdanie) jeździe, dotarłyśmy do mety znajdującej się w „Centrum Motoryzacji Historycznej Zbyszka Koprasa” w Fiałkowie. Tutaj do naszych rąk trafiła kolejna kartka z pytaniami, na które odpowiedzi trzeba było znaleźć dokładnie oglądając eksponaty zgromadzone przez  Koprasa.

Zbyszek Kopras od końca lat 90-tych gromadzi stare pojazdy, Od 2004 r. zajmuje się tworzeniem profesjonalnej kolekcji pojazdów zabytkowych. Gromadzi je,a następnie odrestaurowuje. Pasja kolekcjonerska  pozwoliła mu stworzyć ogromną Kolekcję-Skansen motoryzacyjnych unikatów, samochodów i motocykli. Aktualnie w garażach,a nawet na strychach zgromadzone są historyczne egzemplarze pojazdów, które jeździły po polskich drogach, a także unikaty na skalę światową.  Polonezy, w tym policyjny; Syrenki, w tym jedna z autografem Bohdana Łazuki, bohatera filmu „Kochajmy Syrenki”. Najliczniejsze są Fiaty 126p i 125p w różnych wersjach. Perełkami w zbiorach jest sześć Mikrusów, z czego jeden w idealnym stanie oraz unikalna  replika  wersji Cabrio.  Łącznie kolekcja liczy 330 motocykli, kilkanaście polskich motorowerów, 52 małe Fiaty, 8 Polonezów, 11 Tarpanów, 4 Syreny, 5 Mikrusów. Wszystkie są starannie posegregowane i uporządkowane. Prawdziwa skarbnica.

Polecamy zajrzeć tutaj Ratujmy historię polskiej motoryzacji!

Po znalezieniu odpowiedzi na wszystkie pytania, wypełnieniu i oddaniu kart, udałyśmy się na smaczny obiad. Zawarłyśmy również nowe, ciekawe znajomości i wymieniłyśmy się wrażeniami z innymi uczestnikami rajdu. Oczekiwanie na wyniki minęło bardzo szybko. Oczywiście ze względu na to, że to był nasz pierwszy rajd, nie oczekiwałyśmy zbyt wysokiego miejsca. Udało się zająć 18 miejsce na 24 🙂 Nie jest źle, a następnym razem będzie lepiej.

Sporo informacji o planowanych rajdach i o tym jak np. czytać itinerer można znaleźć na: Automobilklub WielkopolskiPZM – nawigacja i turystyka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *